Truskawkowe Pola


Po odwiedzinach w Bio Arce umówiliśmy się na wolontariat w nieopodal położonych Truskawkowych Polach. Dom Jacka i Magdy usytuowany jest na wzgórzu należącym do „Szwajcarii Czarnkowskiej”, czyli pięknej wysoczyzny morenowej znajdującej się nieopodal Czarnkowa w dolinie Noteci. Po przyjeździe zostaliśmy oprowadzeni po terenie i zakwaterowani w „Kmiecej Chatce” - uroczym domku na skraju lasu z posłaniem pod dachem, na które trzeba było wtarabanić się wchodząc na stół.

kmieca-razem

Nasi gospodarze kończą obecnie budowę domu, nota bene projektowanego przez Tomka z Bio Arki, która ciągnie się już bez mała 4 lata. Z tego powodu nasza pomoc obracała się głównie wokół prac związanych z wykończeniem budynku. Dom jest konstruowany w duchu budownictwa naturalnego, dzięki czemu mieliśmy okazję poznać kila nietypowych metod.

dom

Zabezpieczanie drewna pokostem oraz olejem lnianym

Na pierwszy strzał poszło zabezpieczanie konstrukcyjnych bali drewnianych przy pomocy oleju lnianego… no prawie, bo nastąpiła mała pomyłka i pierwszego dnia używaliśmy, nieco na wyrost jak na zastosowanie wewnętrzne, pokostu lnianego. Na przestrzeni kilku dni udało nam się pomóc w zabezpieczeniu dwóch pokoi oraz salonu.

pokost

Malowanie farbą glinianą

W celu przygotowania pokojów pod wykonywanie podłogi należało jeszcze uzupełnić malowanie ścian. Nasi gospodarze zdecydowali się na farbę glinianą, którą używa się podobnie do pozostałych farb z tą różnicą, że należy ją wymieszać z dużym wyprzedzeniem i pozostawić do zgęstnienia.

malowanie

Tynkowanie gliną

Jacek wprowadził nas również w tajniki tynkowania przy użyciu gliny. Naukę rozpoczęliśmy od pobrudzenia sobie rąk i uzyskania odpowiedniej konsystencji tynku poprzez dokładne wymieszanie gliny z piaskiem w proporcji 1:3 i dodaniu wody w ilości odpowiedniej, aby nie uzyskać zbyt płynnej glumzy. Dodatkowo dobrze jest dorzucić do mieszanki czegoś, co dobrze zwiąże całość. My w tym celu wykorzystywaliśmy drobinki porwane z suchych traw, trociny oraz celulozę pozostałą z izolowania ścian. Taki tynk też powinien zostać przygotowany z wyprzedzeniem, aby dać mu czas się odleżeć. Następnie nakładaliśmy bezpośrednio na niepalone cegły, z których zbudowany jest dom, pierwszą warstwę tynku i, po przeschnięciu, kolejną dla wyrównania, a do tego zabarwioną na piękny różowy kolor poprzez dodanie tlenku żelaza. Mogliśmy z Klaudią popróbować tynkowania bez skrupułów, gdyż dostało nam się tynkowanie pomieszczenia gospodarczego, które nie będzie często oglądane. Według fachowego oka naszego gospodarza efekt był ponoć całkiem przyzwoity. :) Niestety prace nie zostały uwiecznione na fotografiach.

Opalanie desek

Zabezpieczanie drewna zewnętrznego jest tematem nieco bardziej skomplikowanym, jako że jest ono wystawione na działanie warunków atmosferycznych, co lekko mówiąc nie służy jego żywotności. Yakisugi to metoda używana w Truskawkowych Polach dla desek zewnętrznych. Dzięki temu dom posiada unikatowy wygląd, a do tego istnieje szansa, że deski wytrzymają nierówną walkę z bezwzględnymi żywiołami. Poprosiłem, aby zdradzono nam w jaki sposób deski były opalane, a ponieważ najlepiej pokazywać takie rzeczy w praktyce, wyciągnęliśmy palnik i kilka opaliliśmy. Jacek opracował chałupniczą konstrukcję, która pozwala efektywniej wykorzystać płomień palnika i opalać, aż trzy deski na raz.

opalanie1

Dostałem również zadanie specjalne - opalenie dachu piwniczki, której deski nie zostały zabezpieczone przed ich przybiciem. Wiązało się to z gimnastyką, a złowieszcza chmura nadaje dodatkowo groźnego efektu :)

opalanie2

Fugowanie gliną

Ostatnią rzeczą, której nauczyliśmy się podczas naszego tygodniowego pobytu w Truskawkowych Polach było dokończenie fugi glinianej na ceglanym piecu. Fugę stosowaliśmy dokładnie w taki sam sposób jak tynk, z tą różnicą, że glina i piasek użyte do jej wymieszania były bardzo czyste. Dzięki temu fuga wyszła w jednolitym kolorze i o gładkiej konsystencji.

fugi

Wycieczka po „Szwajcarii Czarnkowskiej”

W czasie pobytu wybraliśmy się również na wycieczkę po okolicy. Przeszliśmy spory kawałek okolicznymi pagórkami porośniętymi pięknymi lasami, które Lasy Państwowe wykorzystują do pozyskiwania nasion, dzięki czemu złożone są z rosłych i sędziwych drzew.

W czasie wycieczki odwiedziliśmy zamek w Goraju, który został obecnie zagospodarowany na internat technikum leśniczego. Sam budynek nie prezentuje się zbyt ciekawie i jedynie straszy z okien wypchanymi zwierzętami. To co nas natomiast urzekło, to warsztat znajdujący się przy starej masztalarni (obecnie centrum promocji Lasów Państwowych), wyglądający na jedyny oryginalnie zachowany obiekt w kompleksie budynków.

masztalarnia

Odwiedziliśmy również punkt widokowy, do którego ciężko było dotrzeć, szczególnie po ogromniastych osełkach lodowych, które kupiliśmy w lokalnym sklepie mimo niedzieli niehandlowej. Rezultatem naszej upartości w dążeniu do celu był piękny widok na rozległe pola po drugiej stronie Noteci oraz kombajn Bizon, który, patrząc po stanie drogi dojazdowej, został skazany na wieczną pracę na polach na wzgórzu.

punkt-widokowy

Podczas naszej przechadzki znaleźliśmy również zapasową szczękę dla Klaudii…

czacha1

…albo nawet pół czaszki!

czacha2

Czarek